Tag Archives: Roland Fidezius

LongPlay review by Robert Ratajczak

CF302Peter Van Huffel’s Gorilla Mask – Bite My Blues (CF 302)
Niemal równocześnie na rynku pojawiły się dwa albumy wszechstronnego kanadyjskiego saksofonisty Petera Van Huffela, znanego zarówno z odważnych projektów muzycznych, jak i kameralnego składu House of Mirrors. Pierwszy z nich to ”Boom Crane” (2013 -z Michaelem Batesem i Jeffem Davisem), a drugi to kolejna płyta jego free jazzowego tria Gorilla Mask: ”Bite My Blues” (2014).

Formację poza Van Huffelem tworzy basista Roland Fidezius oraz kompozytor, producent muzyczny i przede wszystkim obdarzony niezwykłą wyobraźnią muzyczną austriacki perkusista Rudi Fischerlehner.

Fischerlehner już jako nastolatek w latach 90-tych angażował się w rozmaite projekty muzyczne, oscylujące między improwizowaną muzyką eksperymentalną a rockiem, a w ubiegłym dziesięcioleciu dał się poznać jako leader i wyłączny twórca repertuaru kwartetu Pinx. Nagrane w tym składzie płyty: ”Pinx” (2005) oraz ”milieu” (2007) okazały się niezwykle dojrzałą wizytówką Rudiego Fischerlehnera, doskonale odnajdującego się w nasyconych improwizacjami utworach kreowanych wraz z trojgiem muzycznych przyjaciół. Podczas kolejnych lat swej muzycznej drogi, Rudi miał okazję współpracować m.in. z saksofonistką Ingrid Laubrock (znaną polskim miłośnikom jazzu choćby z Festiwalu Made In Chicago czy z doskonałej płyty ”Catatumbo”, 2011) oraz nagrać płytę wraz z cenionym gitarzystą Andreasem Willersem i saksofonistą Frankiem Paulem Schubertem pod szyldem Grid Mesh (”coordinates”, 2010) i wyśmienity album ”TAM” (2013) wraz z gitarzystą Olafem Ruppem i puzonistą Matthiasem Mullerem.

Pod szyldem Gorilla Mask wszyscy trzej artyści dali już się poznać na pełnym wyjątkowej mocy albumie ”Howl!” (2012), a wydany w czerwcu 2014 roku nakładem kultowej wytwórni Clean Feed album ”Bite My Blues” zdaje się podążać w tym samym kierunku, znacznie jednak poszerzając stylistyczne spectrum o jeszcze większą dynamikę i siłę. Przede wszystkim Roland Fidezius zastąpił kontrabas na ”Bite My Blues” elektryczną gitarą basową, kreując tym samym partie jeszcze bardziej agresywne i niejednokrotnie wręcz nasycone duchem rocka.

Przykładem świetnego, niemal punk rockowego podkładu dla szalonych partii altowych Van Huffela, niech będzie choćby trzeci utwór na płycie: ”Skunk”, gdzie Fidezius wraz z Fischerlehnerem stawiają doprawdy wyjątkowo ciężki fundament rytmiczny.

Z kolei blisko 12-minutowy utwór tytułowy dzięki przesterowanemu, brudnemu, bluesowemu riffowi gitary Fideziusa wyraźnie ociera się o estetykę hard rocka. W sumie gdyby saksofon altowy Petera Van Huffela zastąpić w tym przypadku gitarą elektryczną -moglibyśmy śmiało zdefiniować ”Bite My Blues” jako stricte rockowy numer!

Szczególną uwagę przykuwa niemal elegijny w swym przekazie temat ”Broken Flower” -poruszająca melodyka z jakby żalącego się nam saksofonu Van Huffela przeciwstawiona jest tu swobodnym impresjom basu oraz szalejącej perkusji w tle.

Peter Van Huffel doskonale odnajduje się w każdej konwencji. Niezwykle agresywny sposób gry Alcisty pełen jest jednocześnie swego rodzaju duchowości (spod znaku Charliego Parkera i Erica Dolphy) emanującej prawdziwym uczuciem.

Album ”Bite My Blues” nagrany podczas koncertów Gorilla Mask w lipcu 2013 roku w Toronto jest doprawdy wyjątkową płytą, po którą każdy otwarty na free jazzowe eksperymenty słuchacz zdecydowanie winien sięgnąć.

http://longplayrecenzje.blox.pl/2014/06/Peter-Van-HUFFELs-GORILLA-MASK-Bite-My-Blues-2014.html

Advertisements

Free Jazz review by Paul Acquaro

CF302Peter Van Huffel’s Gorilla Mask – Bite My Blues (CF 302)
****
The second track, ‘What?!’ is a heart-stopping, hard-hitting, kind of feels-good-even-though-it-kind-of-hurts type of thrash-jazz-rock, which is all fine and good if you have stuck around after the first track ‘Chained’ peeled some skin off your face. It’s Peter Van Huffel’s Gorilla Mask – a heavy jazz trio from Berlin and their latest album, Bite My Blues, recorded mostly live, has been burning holes through my earbuds for a while now. It seems that each time I press play, powerful blasts of energy jolt me anew.

While Van Huffel’s alto sax channels fiery from the gut playing most of the time, there is also a great deal of melodicism in his playing. Between the typically short and catchy heads, his fierce playing arcs with electricity. The track ‘Fast and Furious’ is a good example – a couple of minutes into the tune there is a pause and drop in volume that gives the track a chance to change gears from blistering to reflective only to quickly return to even more blistering.

Van Huffel’s band mates are Roland Fidezius on bass and Rudi Fischerlehner on drums. Their accompaniment is an indispensable element to the album – the energy and forcefulness is kept in check by a mindful and subtle restraint that helps focus the lightning strikes. They have an extended interlude on ‘Skunk’ that showcases their rapport and a good display of their power can be seen in the track ‘Z’. The track’s stuttering rhythmic drive propels Van Huffel’s slightly overblown lines further and further, while at the same time holding it all back just enough to make the release mid-way all the more satisfying.

My only complaint, if you can call it a complaint, is that this is a beast of an album, it’s a thrill to take in all at once, but it may leave you a bit fried! Highly recommended.

http://www.freejazzblog.org/2014/10/peter-van-huffels-gorilla-mask-bite-my.html